Już po chwili, oderwałam się od Zayna czując się silna. Wiedziałam, że powinnam to załatwić sama. Louis otarł mi łzy a Harry dał mi chusteczkę.
-Poczekacie na mnie chwilkę? Muszę pójść do toalety się ogarnąć...-Zapytałam chłopców
-Pewnie-odpowiedzieli mi chórem. Już byłam gotowa gdy ostałam sms-a od Nialla''Długo jeszcze? czekamy'', i w tym momencie wyszłam śmiejąc się z tego. Moi koledzy odwzajemnili to. Przytuliłam się do mojego ''pyśka'' i poszliśmy w stronę mojej szafki. W środku cała padałam ze zdenerwowania, niestety Harry chyba się tego domyślił...
-Wiesz, że możemy sami z nim to załatwić. Ty nawet nie musisz na to patrzeć... Widzę się się boisz i tego debila i spotkania z nim
-Dzięki Hazza, ale muszę z nim zkończyć na zawsze. Sama... Pamiętajcie, gdy na was popatrzę, chodzi mi o ty że potrzebuję pomocy, dobrze?-to było pytanie retoryczne. Nawet nie zauważyłam gdy byliśmy już jakieś 15 metrów od miejsca... horroru -Idę-oznajmiłam i odkleiłam się od Zayn'a.Dał mi buziaka w policzek i wyszeptał ''Powodzenia''. Zmierzałam do szafki ignorując go, lecz gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się triumfalnie. Wciąż na niego nie patrząc otworzyłam swoją safkę i zaczęłam grzebać w niej w poszukiwaniu książek, piórnika i telefonu.
-Proszę, proszę. kogo to widzą moje oczy? Dawno się nie widzieliśmy co skarbie?-zaczął mówić do mnie ocierając się o moje ciało od tyłu... Nienawidziłam tego, jak on tak robił.
-Zostaw mnie Austin. Dobrze wiesz że nie chcę cię znać!-powiedziałam to lekko uniesionym tonem odwracając się do niego i odpychając go od siebie. Lecz ten jak na złość złapał mnie za rękę i pociągnął też mnie do swojego, śmierdzącego alkoholem i papierosami. FU!!!
-No weź, przecież oboje DOSKONALE wiemy że cię pociągam... W końcu jak tu się mnie nie oprzeć?
-Chyba masz za wysoką samoocenę chłopczyku - wyrwałam się od jego uścisku i znów się odwróciłam do szafki, wiedziałam że znów będzie się o mnie ocierał. Tak też zrobił. Wiedziałam że Malik tylko marzy żeby go teraz zabić.
-Hej! Ada, nie zapominaj się! Na swojego chłopaka się nie krzyczy!-najpierw udawał poważnego ale nie mógł wytrzymać...
-Hahahahahahaha! Proszę cię! Nie rozbawiaj mnie! Nie jesteśmy razem i już nigdy nie będziemy! Nienawidzę cię! Jesteś skończonym dupkiem i tyle! Jak wogóle śmiałeś przychodzić tutaj? Z kąd wiedziałeś że tu będę? I czego znów ode mnie chcesz???!!!-wydarłam się na niego, ale od razu pożałowałam, poczułam jak się spina
-Nie podnoś na mnie głosu!-chwycił mnie strasznie mocno za nadgarstki- I słuchaj mnie! Jesteś moja czy tego chcesz czy nie! Nie będziesz się tak do mnie odzywać! Ja zawsze wiem gdzie jesteś, pogódź się z tym! nie masz tu prawa głosu, jasne!!!???-bałam się go, wiedziałam, że sama z nim sobie nie poradzę. Popatrzyłam za Austina, zobaczyłam jak Styles i Tomlinson przytrzymują Mailka który wyrywa im się w moją stronę... Gdy tylko Louis zobaczył mój wzrok-puścił Zayn'a. i W całą piątkę szybkim krokiem ruszyli mnie ratować od Rossa... Niall odwrócił szybkim ruchem mojego starego''znajomego'' a Zayn wymierzył cios pięścią prosto w jego szczenkę. Ten prawie nie upadł. Ja wpadłam w objęcia Boo Bear'a.
-Czy ty jesteś głuchy czy nienormaly!!!!!!!!!!!!??????????-krzyknął mój wybawca, po czym znów uderzył Austina który był trzymany za ręce przez Liama i Nialla
-Gościu, opanuj emocje!-powiedział Ross zszokowany obrotem akcji
-Zamknij mordę debilu i nie przerywaj mi! Za każde twoje odezwanie się dostaniesz po ryju, rozumiesz?
-No-powiedział 'debil', chyba już ogarnął o co chodzi. tym razem dostał z liścia od Lokersa
-Chyba coś powiedziałem tak?! Jeżeli jeszcze raz zobaczę cię podwalającego się do Ady, nie pozbierasz się po spotkaniu ze mną, a jeśli Ada lub ktokolwiek inny powie mi, że wogóle na nią spojrzałeś, mówiłeś do niej lub się z nią kontaktowałeś, ZABIJĘ CIĘ! Zrozumiałeś?!-teraz, nawet ja bałam się Malika
-No-szepnął bojąc się kolejnego ciosu. Ale i tak dostał tym razem od Louisa
-Masz się trzymać od Ady z daleka!-jeszcze nie słyszałam żeby Niall się wogóle odzywał.
-Puśćcie go - szepnęłam trochę głośniej niż chciałam puszczając Lou.
-Na pewno?-zapytał zdziwiony Liam
-Tak-odpowiedziałam stanowczo patrząc w oczy Rossa. On też był zdziwiony... Stanęłam na przeciwko niego patrząc mu w oczy, a potem z całej siły uderzyłam go pięścią w brzuch.
-Zapamiętaj to wszystko co teraz usłyszałeś Austin. Nigdy więcej nie będę się już ciebie bała!-powiedziałam ostro do niego po czym kopnęłam go kolanem w krocze. Z bólu aż upadł na ziemię.
-Ty odczuwasz taki sam ból jak ja wtedy, po tym co mi zrobiłeś, z tą różnicą że tobie towarzyszy ból fizyczny a mi towarzyszył ból psychiczny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz