poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 5

Gdy biegłam tak na oślep, niechcący wpadłam na też biegnącego Harrego. Przebrał się już w normalne ciuchy. W moich oczach można było ujrzeć zbierające się łzy.
-Właśnie do ciebie...-przerwał gdy spojrzał na moją twarz-Aduś, co się dzieje? Ktoś ci coś zrobił? Iść po Zayna?
-Nie! Proszę, nic mu nie mów. Proszę... Nikt mi nic nie zrobił, tylko...-mój głos się załamał
-Tylko?
-Tam jest ktoś,... boję się go. On jest niebezpieczny. Chce mnie pewnie skrzywdzić. Stoi przed moją szfką. Pewnie czegoś ode mnie chce. Pewnie znów mi to zrobić...-Rozpłakałam się i usiadłam opierając się o ścianę
-CO zrobić? Kim on jest? Co on Ci kiedyś zrobił?-Harry kucnął przy mnie wpartując się we mnie ze zmartwionym wrokiem
-On... Wsypał mi kiedyś narkotyki do picia, dwa razy. Chciał mnie też zgwałcić... Boję się go. CO jeśli znów sprubuje?
- Nic ci nie zrobi, czekaj Zayn tu zaraz będzie,. Jeśli tylko czegoś sprubuje... dostanie-przestałam płakać i przytuliłam się do Loczka a on wysłał sms-a do Malika. Nie czekaliśmy na niego długo. Zjawił się lekko dysząc(pewnie biegł) z Louisem, Liamem i Niallem.
-Co się dzieję kochanie?-Zayn klęknął przy mnie, lecz ja nie byłam w stanie wydusić z siebie nawet słowa...Na szczęście Harry wszystko im wytłumaczył
-To co my tu jeszcze robimy? Chodźmy przywalić temu palantowi!!!-krzyknął Louis. Niechętnie wstałam i przytuliłam się do Zayna.
-Boję się go...
-Z nami nie musisz- powiedział uspokajającym tonem. Teraz bardziej bałam się co mu zrobią... Nienawidziłam go. Po chili tulenia się z moim ukochanym, poczułam w sobie siłę by tam iść.
-Wiecie co? Zróbmy tak: ja podejdę tam sama a wy będziecie iść gdzieś z boku. Jeśli będę was potrzebować to na was popatrzę ok?
-Na pewno miśku?
-Tak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz