Jestem nowa w szkole. W końcu przeniosłam się tu z Polski. Dziwnie się czuję tutaj, w Londynie... Jestem w drugiej klasie liceum muzycznego. Dziwna nazwa, ale to mama mnie tu zapisała. Tato nie miał nic przeciwko temu. A brat jest już na studiach.
Byłam przy swojej szafce szkolnej grzebiąc w niej w poszukiwaniu piórnika. Czyli długopisu. Nagle poczułam jak ktoś staje za mną i mówi do mnie
-Hej ślicznotko. Jesteś tu nowa? Nigdy cię jeszcze nie widziałem.- gdy wypowiadał te słowa, miękły mi kolana. Był to wyższy o głołe ode mnie ciemno włosy przystojniak. Miał blond pasemko, coś w stylu grzywki. Od razu pomyślałam sobie" to nie jest dobry materiał na towarzystwo", ale mimo to i tak mi się spodobał. Lecz nie dałam po sobie tego poznać. Popatrzyłam tylko chwilkę na niego i odwróciłam się do szafki mówiąc tylko "tak"
-Jestem...-szepnął lecz nie pozwoliłam mu dokończyć
-Kolejnym nastolatkiem który nie jest za dobrym uczniem, interesującym się parcingiem i tatuażami na całym ciele, myślącym, że każda laska poleci na niego gdy tylko sobie tego zapragnie. Ma masę znajomych których zna tylko 1/6 ale ma paru przyjaciół, zgadłam?- to było ztwierdzenie a zarazem pytanie(retoryczne) w jednym
-Prawie, pomyliłaś sie co do dziewczyn... Jak to jest że widzałaś mnie przez jakieś dwie sekundy wiesz o mnie tak wiele a ja patrząc na ciebie od kiedy weszłaś do tej szkoły wiem tylko trzy rzeczy o tobie?- zaśmiał się krótko pod nosem. Nie odwracając się do niego zapytałam
-Jakie?
-Pierwsza: jesteś nieziemsko piękna, druga: jestteś nie z tąd, wiem po twoim dziwnym lecz przyjemnym akcencie i trzecia: że jestś czarownicą
-dziękuję, prawda i nie do końca. Po prostu znam się na ludziach
-w takim razie z kąd pochodzisz?
-z Polski. A zresztą, nie znamy się i niewiem czy chcę by się to zmieniło...- jego uśmieszek trochę zniknął, nie byłam dumna z tego co powiedziałam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz