czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 8

-No! Nareszcie jesteś! Już miałem iść do domu. Ile można czekać?-odezwał się entuzjastycznie... Justin
-Sorry, miałem coś do załatwienia-odpowiedziałem sucho
-Do załatwienia, to masz coś ze mną
-Wiem. Dobra. Słuchaj. Ja nie mam tyle kasy... ile ty chcesz
-No to masz mały problem bo ja nie mam zamiaru zmniejszać ceny
-Justin. Proszę. Tylko ten raz. Tak mi tego brakuje... Tak po znajomościach
-Serio? Po znajomościach?
-Oj no nie czepiaj się! Wiesz jak dawno tego nie brałem?
-No, już prawie ci się udało wyjść z nałogu... A może powiesz mi co jest powodem? Wcześniej brałeś bo ci się nie układało a teraz?  Masz najseksowniejszą laskę ze szkoły, podniosłeś się w szkole i w końcu masz dobry kontakt ze wszystkimi z zespołu.
-Po prostu mi tego brakuje jasne?!-podniosłem na niego głos. Wkurwiał mnie...
-A Ada wie? Wogóle ktoś poza nami i Lou o tym wie?
-Nie i tak zostanie. Bo chcę to ostatni raz. Potem z tym kończę!
-Oj, Zayn. Ty naiwniaku. Od narkotyków i marichuany nie da się tak łatwo uciec. Teraz trzymałeś się przez ile? Dwa miesiące?Jeden? I co? Znów ci się zachciało...
-Dobra, to sprzedasz mi w końcu prochy?
-A ile masz?
-200
-Zgoda. Ale jak następnym razem do mnie przyjdziesz, to ci już nie sprzedam. Zmień dilera.
-Dobra, dzięki. Nara
-Nara
''kuźwa! Co ja robię? Wydaję resztę mojej kasy na to świństwo i jeszcze mogę wpaść''
Poszedłem do kibla, tam rozsypałem trochę białego proszku i wciągnołem go. Wreszcie. Heroina. Tak za nią tęskniłem. Ale to napewno już ostatni raz. Napewno. Zosatawiłem trochę na 'czarną godzinę' i zmierzałem w stronę drzwi gdy nagle wparował tam Lou.
-Brałeś?-zapytał niewinnie
-Może
-Brałeś?!-tym razem prawie krzyczał
-Nie twoja sprawa!
-Stary, czy ty wiesz co robisz? Jak się teraz pokarzesz Adzie, to na bank rozpozna że jesteś na haju!
-To co? Ona i tak woli ciebie i Harrego ode mnie!-wyplułem w niego
-Co ty pieprzysz Malik?!
-To co słyszysz! Weź już z tąd idź!
-I co? Myślisz, że będę tak do końca życia skrywał że mój kumpel z zespołu to ćpun?! Masz w tej chwili iść i powiedzieć chłopakom i Adzie prawdę! Teraz!
-Po co? I tak z tym kończę!
-To samo mówiłeś przed wakacjami! Zayn! Ogarnij się!
-Nic im nie powiem! Znienawidzą mnie!
-To ja im powiem!


~~~~Louis~~~~


Krzyknąłem i wybiegłem na korytarz w celu znalezieniu przyjaciół. Jeszcze są pod klasą. Widzę ich!
-Louis!- Malik jak poparzony wyleciał w toalety. zacząłem biec. Lecz przy nim nie miałem szans. Zayn jest ode mnia o wiele szybszy. ZAkrył mi buzię rękoma i wyszeptał
-Nic nie mów. Sam im powiem , ale po szkole. Jasne?- po tym zabrał swoją rękę i patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem.
-OK.
Do końca lekcji nie odzywaliśmy siędo siebie. W końcu lekcje się zkończyły.
-No! To co teraz robimy?-zapytał baaardzooo wesoło Niall
-Musimy pogadać-Odpowiedział Zayn- Na poważnie
-Mamy się bać?-spytała wciąż wesoła Ada
-Tak-powiedziałem za Malika

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 7

W tym momencie wyciągnęłam potrzebne rzeczy nie zwracając uwagi na tego (wciąż leżącego) debila. Harry zamknął moją szafkę i całą szóstką powędrowaliśmy w stronę sali informatycznej. Odchodząc usłyszałam jak powiedział do mnie
-Jeszcze tego pożałujesz szmato!-Znów zaczęłam się denerwować. Bo skoro wiedział że się tu przeniosłam, wiedział która to moja szafka, to pewnie też wie, który to mój dom. Chłopcy tego nie usłyszeli. Ja za to mocniej wtuliłam się w Zayna.
-Dziękuję wam...-wyszeptałam
-Przecież wiesz, że nie masz za co!-Rozpromienił się Niall
-Mam. Uratowaliście mnie. Gdyby nie wy... nie wiem co by mi zrobił. Tak to się zaczęło, u mnie w szkole, w Polsce...-cały czas się go boję.
-Z nami nie musisz!-próbował mnie rozweselić Louis-Będziemy cały czas przy tobie! Rano będziemy z tobą chodzić do szkoły, a po niej cię odprowadzać. Na przerwach też będziemy z tobą. Nigdy  nie będziesz sama!
-Nawet w toalecie???!!!-udawałam załamaną
-No dobra. Na to możemy zrobić wyjątki.
-Każdy będzie z tobą! Albo pojedynczo albo w grupkach albo wszyscy razem-zapewniał mnie Harry
-Każdy prócz mnie...-posmutniał nagle Liam
-Co? Czemu? Co się dzieje?-szybko go zapytałam
-Jutro muszę wyjechać. Na cały miesiąc... Dziś rano dzwoniła do mnie mama, że wyjeżdżamy do Australii bo mój ojczym zmarł...-jego głos się załamał- Miałem wam powiedzieć, ale zdarzyło się to...-odkleiłam się od Malika i przytuliłam do Payna, bo już staliśmy pod klasą.
-Współczuję ci. Mój ty biedaku. Będziemy za tobą tęsknić-i teraz robiliśmy grupowego miśka, ale bez jednego kolegi... bez Zayna. Dopiero gdy odeszliśmy od siebie, Niall zaobaczył, że mój chłopak już jakąś chwilę temu, poszedł sobie od nas. Szedł w stronę z kąd tu przyszliśmy. Przestraszyłam się,że idzie dokopać Austinowi. Przeprosiłam chłopców i pobiegłam do czarnowłosego.
-Gdzie idziesz?-zapytałam zestresowana
-Wróć do chłopaków-nie był to przyjemny ton
-Powiedz mi! Proszę!-zatrzymał się, to zły znak
-Wróć. Do. Chłopaków!-pierwszy raz, zaczęłam się bać
-Nie! Powiedz mi gdzie idziesz!-byłam stanowcza lecz w środku, cała się trzęsłam
-Nie powiem ci! Nie mogę... Będziesz zła i będziesz się martwić-nie wiem co on sobie myślał
-Czyli sądzisz że teraz jestem PRZEszczęśliwa i WOGÓLE się nie martwię?!-chyba nigdy nie byłam wobec niego tak sarkastyczna i... jakby to powiedzieć... ostra?
-Ada, idź do nich bo i tak ci nic nie powiem!-podniósł głos, na co się wzdrugnęłam
-Aha, no to fajnie. Wiesz, bo ja myślałam, że jak się z kimś jest to się nie ma tajemnic przed tą drugą osobą. Jednak się myliłam...-mój głos się załamał. Nie potrafiłam być dalej silna. Popłakałam się i uciekłam do Louisa. On mnie zawsze rozumiał.


~~~~Zayn~~~~


''Kurwa, chyba ją tym zraniłem'' pomyślałem sobie. Ale nawet jeśli, to nie mogłem jej powiedzieć. Od razu kazałaby mi wracać. Nie pozwoliłaby mi na to co chciałem zrobić. Teraz pewnie znów płacze. Ale tym razem przeze mnie. Źle się z tym czułem. Lecz nie mogłem za nią teraz pobiec. Pewnie i tak, nie chciałaby mnie słuchać...
OK. Już prawie jestem. Już wyobrażam sobie, co się zaraz będzie tu działo... Tylko żeby Ada się nie dowiedziała... Oby też inni tego nie widzieli. O tym co chciałem zrobić wiem tylko ja i Louis. To mu mówię wszystko. To z nim się najbardziej przyjaźnię z chłopaków.
Dobra, nikogo kto mógły to widzieć a nie powinien nie ma. Już miałem się odezwać, gdy dostałem sms'a od Louisa ''Nie rób tego. Dla dobra swojego i Ady'' Ale ja już tego nie kontrolowałem

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 6

Już po chwili, oderwałam się od Zayna czując się silna. Wiedziałam, że powinnam to załatwić sama. Louis otarł mi łzy a Harry dał mi chusteczkę.
-Poczekacie na mnie chwilkę? Muszę pójść do toalety się ogarnąć...-Zapytałam chłopców
-Pewnie-odpowiedzieli mi chórem. Już byłam gotowa gdy ostałam sms-a od Nialla''Długo jeszcze? czekamy'', i w tym momencie wyszłam śmiejąc się z tego. Moi koledzy odwzajemnili to. Przytuliłam się do mojego ''pyśka'' i poszliśmy w stronę mojej szafki. W środku cała padałam ze zdenerwowania, niestety Harry chyba się tego domyślił...
-Wiesz, że możemy sami z nim to załatwić. Ty nawet nie musisz na to patrzeć... Widzę się się boisz i tego debila i spotkania z nim
-Dzięki Hazza, ale muszę z nim zkończyć na zawsze. Sama... Pamiętajcie, gdy na was popatrzę, chodzi mi o ty że potrzebuję pomocy, dobrze?-to było pytanie retoryczne. Nawet nie zauważyłam gdy byliśmy już jakieś 15 metrów od miejsca... horroru -Idę-oznajmiłam i odkleiłam się od Zayn'a.Dał mi buziaka w policzek i wyszeptał ''Powodzenia''. Zmierzałam do szafki ignorując go, lecz gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się triumfalnie. Wciąż na niego nie patrząc otworzyłam swoją safkę i zaczęłam grzebać w niej w poszukiwaniu książek, piórnika i telefonu.
-Proszę, proszę. kogo to widzą moje oczy? Dawno się nie widzieliśmy co skarbie?-zaczął mówić do mnie ocierając się o moje ciało od tyłu... Nienawidziłam tego, jak on tak robił.
-Zostaw mnie Austin. Dobrze wiesz że nie chcę cię znać!-powiedziałam to lekko uniesionym tonem odwracając się do niego i odpychając go od siebie. Lecz ten jak na złość złapał mnie za rękę i pociągnął też mnie do swojego, śmierdzącego alkoholem i papierosami. FU!!!
-No weź, przecież oboje DOSKONALE wiemy że cię pociągam... W końcu jak tu się mnie nie oprzeć?
-Chyba masz za wysoką samoocenę chłopczyku - wyrwałam się od jego uścisku i znów się odwróciłam do szafki, wiedziałam że znów będzie się o mnie ocierał. Tak też zrobił. Wiedziałam że Malik tylko marzy żeby go teraz zabić.
-Hej! Ada, nie zapominaj się! Na swojego chłopaka się nie krzyczy!-najpierw udawał poważnego ale nie mógł wytrzymać...
-Hahahahahahaha! Proszę cię! Nie rozbawiaj mnie! Nie jesteśmy razem i już nigdy nie będziemy! Nienawidzę cię! Jesteś skończonym dupkiem i tyle! Jak wogóle śmiałeś przychodzić tutaj? Z kąd wiedziałeś że tu będę? I czego znów ode mnie chcesz???!!!-wydarłam się na niego, ale od razu pożałowałam, poczułam jak się spina
-Nie podnoś na mnie głosu!-chwycił mnie strasznie mocno za nadgarstki- I słuchaj mnie! Jesteś moja czy tego chcesz czy nie! Nie będziesz się tak do mnie odzywać! Ja zawsze wiem gdzie jesteś, pogódź się z tym! nie masz tu prawa głosu, jasne!!!???-bałam się go, wiedziałam, że sama z nim sobie nie poradzę. Popatrzyłam za Austina, zobaczyłam jak Styles i Tomlinson przytrzymują Mailka który wyrywa im się w moją stronę... Gdy tylko Louis zobaczył mój wzrok-puścił Zayn'a. i W całą piątkę szybkim krokiem ruszyli mnie ratować od Rossa... Niall odwrócił szybkim ruchem mojego starego''znajomego'' a Zayn wymierzył cios pięścią prosto w jego szczenkę. Ten prawie nie upadł. Ja wpadłam w objęcia Boo Bear'a.
-Czy ty jesteś głuchy czy nienormaly!!!!!!!!!!!!??????????-krzyknął mój wybawca, po czym znów uderzył Austina który był trzymany za ręce przez Liama i Nialla
-Gościu, opanuj emocje!-powiedział Ross zszokowany obrotem akcji
-Zamknij mordę debilu i nie przerywaj mi! Za każde twoje odezwanie się dostaniesz po ryju, rozumiesz?
-No-powiedział 'debil', chyba już ogarnął o co chodzi. tym razem dostał z liścia od Lokersa
-Chyba coś powiedziałem tak?! Jeżeli jeszcze raz zobaczę cię podwalającego się do Ady, nie pozbierasz się po spotkaniu ze mną, a jeśli Ada lub ktokolwiek inny powie mi, że wogóle na nią spojrzałeś, mówiłeś do niej lub się z nią kontaktowałeś, ZABIJĘ CIĘ! Zrozumiałeś?!-teraz, nawet ja bałam się Malika
-No-szepnął bojąc się kolejnego ciosu. Ale i tak dostał tym razem od Louisa
-Masz się trzymać od Ady z daleka!-jeszcze nie słyszałam żeby Niall się wogóle odzywał.
-Puśćcie go - szepnęłam trochę głośniej niż chciałam puszczając Lou.
-Na pewno?-zapytał zdziwiony Liam
-Tak-odpowiedziałam stanowczo patrząc w oczy Rossa. On też był zdziwiony... Stanęłam na przeciwko niego patrząc mu w oczy, a potem z całej siły uderzyłam go pięścią w brzuch.
-Zapamiętaj to wszystko co teraz usłyszałeś Austin. Nigdy więcej nie będę się już ciebie bała!-powiedziałam ostro do  niego po czym kopnęłam go kolanem w krocze. Z bólu aż upadł na ziemię.
-Ty odczuwasz taki sam ból jak ja wtedy, po tym co mi zrobiłeś, z tą różnicą że tobie towarzyszy ból fizyczny a mi towarzyszył ból psychiczny...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 5

Gdy biegłam tak na oślep, niechcący wpadłam na też biegnącego Harrego. Przebrał się już w normalne ciuchy. W moich oczach można było ujrzeć zbierające się łzy.
-Właśnie do ciebie...-przerwał gdy spojrzał na moją twarz-Aduś, co się dzieje? Ktoś ci coś zrobił? Iść po Zayna?
-Nie! Proszę, nic mu nie mów. Proszę... Nikt mi nic nie zrobił, tylko...-mój głos się załamał
-Tylko?
-Tam jest ktoś,... boję się go. On jest niebezpieczny. Chce mnie pewnie skrzywdzić. Stoi przed moją szfką. Pewnie czegoś ode mnie chce. Pewnie znów mi to zrobić...-Rozpłakałam się i usiadłam opierając się o ścianę
-CO zrobić? Kim on jest? Co on Ci kiedyś zrobił?-Harry kucnął przy mnie wpartując się we mnie ze zmartwionym wrokiem
-On... Wsypał mi kiedyś narkotyki do picia, dwa razy. Chciał mnie też zgwałcić... Boję się go. CO jeśli znów sprubuje?
- Nic ci nie zrobi, czekaj Zayn tu zaraz będzie,. Jeśli tylko czegoś sprubuje... dostanie-przestałam płakać i przytuliłam się do Loczka a on wysłał sms-a do Malika. Nie czekaliśmy na niego długo. Zjawił się lekko dysząc(pewnie biegł) z Louisem, Liamem i Niallem.
-Co się dzieję kochanie?-Zayn klęknął przy mnie, lecz ja nie byłam w stanie wydusić z siebie nawet słowa...Na szczęście Harry wszystko im wytłumaczył
-To co my tu jeszcze robimy? Chodźmy przywalić temu palantowi!!!-krzyknął Louis. Niechętnie wstałam i przytuliłam się do Zayna.
-Boję się go...
-Z nami nie musisz- powiedział uspokajającym tonem. Teraz bardziej bałam się co mu zrobią... Nienawidziłam go. Po chili tulenia się z moim ukochanym, poczułam w sobie siłę by tam iść.
-Wiecie co? Zróbmy tak: ja podejdę tam sama a wy będziecie iść gdzieś z boku. Jeśli będę was potrzebować to na was popatrzę ok?
-Na pewno miśku?
-Tak

Rozdział 4

Przez całą lekcję czułam na sobie wzrok Styles'a, gapił się na mnie ale się nie odzywał. Siedzieliśmy w czwartej ławce w środkowym rzędzie. Przed nami był Liam i Niall a za nami Zayn i Louis. Dostałam karteczkę od Malika ''Jeśli ten debil Ci przeszkadza, powiedz a zaraz dostanie w pysk. xxx''-odpisałam mu tak: ''Nie martw się słodziutki :* Pewnie mu teraz zazdrościsz, co?!''-oddałam mu kartkę nie odwracając się do niego. Nie odpisał, lecz usłyszałam jak mówi do Tomlinsona (wiedziałam już jak każdy się nazywa): -Wkurza mnie ten idiota!
'A jednak! Był zazdrosny! ha' W końcu zadzwonił oczekiwany dzwonek na przerwę. Zaczęłam się pakować nie wiedząc, że ktoś na mnie czeka. Gdy tylko wstałam wyprostowana usłyszałam czyjś szept
-Hej aniele! Jestem Justin. A ty Ada, prawda? Nie zadawaj się z tymi ciołkami... Oni nie są Ciebie warci- wtedy popatrzyłam na niezbyt wysokiego blondyna o krótkich włosach
-Zgadłeś moje imię, to tyle co do naszej znajomości. Ponieważ nie mam już pięciu lat, sama zdecyduję z kim będę się zadawać, pozwolisz?-nie czekając na odpowiedź odeszłam od niego i wyszłam z klasy. Wtedy ktoś złapał mnie za rękę
-Co on od ciebie chciał?- zapytał lekko wkurzony Zayn
-Nic takiego, nie musisz się denerwować. Gdzie teraz mnie zaprowadzisz?-zmieniłam szybko temat, wiedziałam czym by to groziło jakbym mu powiedziała konkretniej, o co chodziło blondynowi Wtedy on wyszedł z triumfalnym uśmiechem z klasy ( nie wiem z kąd u niego ten zaczesz, ale trudno) i od razu dostał z pięści w twarz. Prawie upadł.
-Jeszcze raz ją zaczepisz, a dostaniesz o wiele mocniej! Dobrze wiesz Bieber na co mnie stać! A teraz odwal się od niej i się z tąd zmywaj, póki jeszcze masz czas!-podniósł głos mój (może) nowy chłopak i objął mnie w pasie. Nie powiem, było  mi naprawdę przyjemnie w jego objęciu. Naprawdę mi się spodobał. Ale tego Justina od razu nie polubiłam i żeby go troszkę poddenerwować, dałam czułego buziaka Mailkowi w policzek.
-Nie jesteś jej wart Malik, lepiej żebyś się z nim nie zadawała maleńka. Rozkocha się w tobie a potem jakby nigdy nic, rzuci!- Po tych słowach szybko odszedł od nas chcąc uniknąć kolejnego ciosu od ciemnowłosego. Bez słowa ruszyłam sama odrywając się od niego w stronę mojej szafki. Lecz gdy tylko zobaczyłam kto tam stoi, zaczęłam biec w przeciwną stronę

Rozdział 3

Śmialiśmy się tak razem w trójkę gdy znów pojawili się jacyś znajomi moich nowych kumpli
-UWAGA! Hazza ma fazę na wampiry!-krzykrął najniższy z nich wszystkich blondyn. Było widać że to nie jego naturalny kolor włosów. Poznałam że musi być Irlandczykiem po jego akcencie. Miał jeszcze trochę dziecinny głos. Drugi chłopak miał krótkie włosy o kolorze orzechowym. Nie był jakoś specjalnie urodziwy, z resztą tak jak ten blondynek...
-Weźcie się wszyscy ogarnijcie!!!-krzyknął już na maksa w kurzony mój "ulubieniec" Malik, miał boskie nazwisko
-No tak, bo w końcu masz nam kogoś przedstawić!-powiedział Louis patrząc na mnie i uśmiechając się słodko. Był taaaakiiii uroczy!
- dobra, no to tak: ten blondyn to Niall, ten obok niego to Liam, ten tu to Louis, ten debil w pelerynie to Harry a ja to Zayn- przedstawił mi wszystkich po czym uśmiechając się do mnie ubjął ,nie ramieniem w talii. Nie przeszkodziłam mu w tym-A ty kochanie, jak masz na imię?- myślałam że się tam rozpłynę. Dobrze, że mózg nie współpracuje z sercem bo dzięki temu mogłam zachować sie w MOIM stylu i odpowiedziałam bez jakiegokolwiek entuzjazmu.
-Ja mam na imię Ada
-Boskie i wyjątkowe imię dla boskiej i wyjątkowej dziewczyny-powiedział Louis i uśmiechnął sie do mnie czule
-Nie podlizuj się mi, i tak nic ci to nie da- odpowiedziałam a on zalał się rumiencem. Kocham 'zawstdzać' chłopców :)
-Z kim masz teraz lekcję pyśku?-Zapyał Lokers
-Z panem Jonsonem, mam z nim teraz matmę w 12- odpowiedziałam po krótkim namyśle
-My też! Super!  Jesteśmy razem w klasie!-ucieszył się Niall
I gdy już miałam się zapytać o coś chłopców... Zadzonił dzwonek, a oni wzięli swoje plecaki, Zayn wziął też mój, oczywiście objął mnie tak jak wcześniej i poszliśmy tak w ciszy do klasy. Usiadłam z Loczkiem bo chłopcy powiedzieli mi, że zna się na matmie.

Rozdział 2

-A może warto mnie poznać?-zapyał chłopak którego imię wciąż było mi nie znane
-Może...- w tej chwili ktoś nagle popchał boskiego ciemnowłosego na szfkę obok mnie skacząc na jego plecy
-Sieeeemaaaaa stary- krzyknął nowy, najwyraźniej to pewnie był jeden z tych jego "przyjaciół"
-Złaź ze mnie debilu!- i po tym zrzucił kolegę z pleców, a ten stanął na nogi
-uuuu, a co to za piękność poznałeś?!- zwrócił się do mojego "kolegi" patrząc na mnie i obczajając mnie od góry do dołu. Byłam ubrana w czarne rurki, bokserkę z myszką mimi, niebieski sweterek, moje naukochańsze i trochę zchodzone conversy z Supermanem a na włosach zpiętych w kok czerwoną bandankę. Grzywkę maiałam na koguta a na rzęsach widniał czarny tusz.
-Odwal się od niej Louis!-powiedział lekko rozłoszczony gdy zobaczył jak jego kolega, jak się dowiedziałam Louis, pocałował mi dłoń kłaniając się przede mną
-oj Malik uspokuj się! - nagle zza niego wychylił się wysoki brunet z lokami i dołeczkami w policzkach. Jeg zielone oczy idealnie do niego pasowały. Był baaardzooo dziwnie ubrany. Miał czarno czerwony garnitur i czrną pelerynę, w buzi miał sztuczne, plastikowe kły. Podszedł do mnie i obwąchał. Poczułam się dziwnie, i tak na niego spojrzałam. Jego koledzy także dziwnie na niego patrzyli.
-Hmmm... Cóż to za nowa krew, koledzy? Jak się nazywasz piękna śmiertelniczko?-już miałam mu odpowiedzieć, bo nikt nie znał mojego imienia, ale Louis mnie wyprzedził
-Harry, co ty znów odwalasz? Ostatnio jak z tobą gadałem to mówiłeś tylko" jestem zombie, zjem ci mózg" ! Weź ogranicz to co bierzesz ok?
-Jak śmiesz narzekać na hrabię Styles'a???-Harry naskoczył na kolegę a ten wybuchł śmiechem
-Wybacz że musisz to oglądać- i w tym samym momencie dołaczyliśmy do Louisa śmiejąc się z "Hrabiego Styles'a"

Rozdział 1

Jestem nowa w szkole. W końcu przeniosłam się tu z Polski. Dziwnie się czuję tutaj, w Londynie... Jestem w drugiej klasie liceum muzycznego. Dziwna nazwa, ale to mama mnie tu zapisała. Tato nie miał nic przeciwko temu. A brat jest już na studiach.
Byłam przy swojej szafce szkolnej grzebiąc w niej w poszukiwaniu piórnika. Czyli długopisu. Nagle poczułam jak ktoś staje za mną i mówi do mnie
-Hej ślicznotko. Jesteś tu nowa? Nigdy cię jeszcze nie widziałem.- gdy wypowiadał te słowa, miękły mi kolana. Był to wyższy o głołe ode mnie ciemno włosy przystojniak. Miał blond pasemko, coś w stylu grzywki. Od razu pomyślałam sobie" to nie jest dobry materiał na towarzystwo", ale mimo to i tak mi się spodobał. Lecz nie dałam po sobie tego poznać. Popatrzyłam tylko chwilkę na niego i odwróciłam się do szafki mówiąc tylko "tak"
-Jestem...-szepnął lecz nie pozwoliłam mu dokończyć
-Kolejnym nastolatkiem który nie jest za dobrym uczniem, interesującym się parcingiem i tatuażami na całym ciele, myślącym, że każda laska poleci na niego gdy tylko sobie tego zapragnie. Ma masę znajomych których zna tylko 1/6 ale ma paru przyjaciół, zgadłam?- to było ztwierdzenie a zarazem pytanie(retoryczne) w jednym
-Prawie, pomyliłaś sie co do dziewczyn... Jak to jest że widzałaś mnie przez jakieś dwie sekundy wiesz o mnie tak wiele a ja patrząc na ciebie od kiedy weszłaś do tej szkoły wiem tylko trzy rzeczy o tobie?- zaśmiał się krótko pod nosem. Nie odwracając się do niego zapytałam
-Jakie?
-Pierwsza: jesteś nieziemsko piękna, druga: jestteś nie z tąd, wiem po twoim dziwnym lecz przyjemnym akcencie i trzecia: że jestś czarownicą
-dziękuję, prawda i nie do końca. Po prostu znam się na ludziach
-w takim razie z kąd pochodzisz?
-z Polski. A zresztą, nie znamy się i niewiem czy chcę by się to zmieniło...- jego uśmieszek trochę zniknął, nie byłam dumna z tego co powiedziałam

BOHATEROWIE



Ada Black

Zayn Malik
                                                                     Niall Horan

Liam Payne

Harry Styles

Louis Tomlinson

Justin Bieber

Ross Lynch

Pojawią się także inni bohaterowie, zapraszam do czytania  i przepraszam jeżeli niektóre ''teksty''mogą obrażać kogoś kogo np. lubicie. To wszystko jest zmyślone przeze mnie. Lubię każdego bohatera tego opowiadania :)~Pozdrawiam Ada