niedziela, 1 września 2013

Rozdział 11

Obudziłam się i to co zobaczyłam bardzo mnie zszokowało... U mnie  w pokoju siedzieli teoretycznie wszyscy. Prócz Mulata-i dobrze bo nie byłabym zadowolona z jego widoku! Chłopcy jakby nigdy nic rozmawiali ze sobą siedząc na mojej podłodze.
-Powinni!-Hazz
-Na pewno to zrobią!-Louis. Za cholerę nie wiedziałam o czym rozmawiają! Niall w końcu dostrzegł że mam otwarte oczy i przyglądam im się z wyrazem WTF?!
-O! Nasza śpiąc królewna w końcu postanowiła wstać!-Cudowny uśmiech Horana mnie rozweselił ale nie chciałam im tego pokazać. Usiadłam wyprostowana opierając się o ścianę za łóżkiem i spojrzałam na uśmiechających się do mnie kolegów.
-Jeżeli za pięć sekund wszyscy nie wyjdziecie  z mojego pokoju każdy z was dostanie po pysku!-zagroziłam im. Wydali się rozbawieni moją złością
-Ciebie też miło widzieć Aduś-Louis
-Ja nie żartuję!-powiedziałam groźniej.
-Ok, ok! Spokojnie!-Liam
-Tylko się pośpiesz bo zaraz jedziemy na lotnisko odwieźć Liama!-rzekł Harry zamykając za sobą drzwi.
-Zróbcie mi śniadanie-krzyknęłam a odpowiedzią był ich śmiech. Popatrzyłam na telefon-godzina 7:00. Szybko zerwałam się z łóżka i ruszyłam w stronę garderoby. Wybrałam taki zestaw zwarzając na niezbyt piękna pogodę za oknem:
Gdy schodziłam na dól po schodach poczułam zapach robionych tostów z serem. Wiedziałam że nie pozwolą mi głodować. Była już 7:35 gdy wszyscy zjedliśmy i zapytałam się chłopaków:
-Gdzie w ogóle jest Zayn?
-W domu. Tak na prawdę to myśli że poszliśmy razem do sklepu...-Liam był zdziwiony moim pytaniem. Tak samo jak inni...
-Nie wie że tu jesteśmy...-Harry chyba nie lubi kłamać.
-A wie że u mnie spałeś?-zwróciłam się do Nialla a ten popatrzył na chłopaków. Pokiwali przecząco głowami
-Powiedzieliśmy mu że poszedł do Josh'a-Lou
-Aha...-nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć.
-P...powinnaś z nim porozmawiać...Na spokojnie...-Styles
-J...ja...Ja t..to wiem...-wszyscy popatrzyli na mnie jak na jakiegoś debila.
-Czekaj.CO?! Wczoraj gdy się dowiedziałaś że bierze narkotyki...
-Brał-Louis poprawił Harrego
-Brał, wyglądałaś na tak wściekłą że mogłabyś kogoś zabić! A teraz mówesz że wiesz że musisz z nim pogadać i nic się nie denerwujesz i jesteś taka spokojna... Kobieto co z tobą?!-Harry był masakrycznie zdezorientowany!
-Po prostu się uspokoiłam i wszystko przemyślałam...Znam go jeden dzień i nie wiedzieliśmy o sobie wszystkiego... Powiedział że chciał mi to powiedzieć...A poza tym... Jestem dziewczyną i mogę mieć swoje wahania nastroju i humorki!-ostatnie zdaje wypowiedziałam z lekkim oburzeniem co ich rozśmieszyło -,-
-Nie chciałbym nic mówić ale powinniśmy już jechać po Zayn'a i ruszać na lotnisko...-Liam przywrócił nas do porządku i oczywiście zasmucił :(
-Wiesz Liam... Ja Cię bardzo przepraszam ale nie mogę opuścić szkoły... Nie pojadę z wami na lotnisko...Przepraszam...-znam ich niecałą dobę a przy rozstaniu z jednym chce mi się płakać...
-Nie szkodzi...Rozumiem...-Payne uśmiechnął się do mnie lekko i rozłożył ręce chcąc się uściskać. Przytaknęłam głową i wpadłam w ramiona bruneta. Zaraz potem reszta szaleńców też nas ściskała.
-N...nie mogę oddychać-wyjęczałam z trudem łapiąc oddech. Chłopcy zaśmiali się krótko i nas puścili. Wyszliśmy z domu. Oni ruszyli do auta a ja w stronę szkoły. Spacer dobrze mi zrobi. Muszę przemyśleć co powiem podczas rozmowy z Malikiem... W szkole nie działo się nic nadzwyczajnego. Lekcje, przerwy, lunch, lekcje i koniec. Moi przyjaciele nie pojawili się dzisiaj w miejscu nauki więc cały czas siedziałąm sama... Nie miałąm ochoty na poznawanie nowych osób chodź wyglądało na to że inni mieli inne plany. pare osób zaczepiało mnie na przerwach lub pisało liściki na lekcjach ale szybko spławiałam tych ludzi. Ani Ross ani Justin nie ukazali się przede mną co mnie bardzo ucieszyło. Po ostatnim dzwonku mogłam udać się do domu. Na progu szkoły zadzwonił mój telefon. Jak się okazało to moja przyjaciółka z Polski. Ucieszyłam się że dzwonie bo nie rozmawiałyśmy od mojej przeprowadzki. Rozmawiałam z Martą przez cały powrót do domu. Opowiedziałam jej o tym wszystkim co się wydarzyło a ona mi o tym co działo się w Polsce. Jak się okazało nasz wspólny przyjaciel znalazł sobie dziewczynę która go zdradziła, było mi z tego powodu przykro bo wiem że bardzo ją kochał. Postanowiłam że potem do niego zadzwonię. W domu nie cieszyłam się długo przyjemną ciszą bo po raz kolejny miałam niechcianego gościa. Tym razem nie były to miłe odwiedziny...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
1.Przepraszam że dziś nie wczoraj ale laptop mi padł ale na szczęście się zapisało :)
2. Doszłam do wniosku że rozdziały postaram się dodawać jeden na tydzień EWENTUALNIE 2 Z BRAKU CZASU!!!
3. Rozdziały są coraz dłuższe i pojawiają się zdjęcia-mam nadzieję że to się wam podoba :)
4. Kolejny rozdział pojawi się po uzyskaniu 15 komentarzy chodź wiem że stać was na o wiele więcej :* Kocham was i mam nadzieję że się wam podoba :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 10

~~~~Ada~~~~
-To może pojedźmy do domu? Coś czuję, że to nie jest temat na rozmowę w szkole...-zaproponował Harry
-Dobrze, ja poprowadzę-Zayn
Jechaliśmy dwoma autami. Zayn, Louis i Liam w jednym aucie, a Niall, Harry i ja w drugim. Wiem, że u chłopaków  w aucie było pewnie cicho. Prawdopodobnie panowała tam taka niezręczna cisza. U nas Prowadził Hazza, a ja z bondaskiem siedzieliśmy z tyłu, bo byłam cała przerażona, więc siedziałam wtulona w Horana. Cała się trzęsłam...
-Wie ktoś może o co chodzi chłopakom?-zapytał niepewnie Loczek
-N...nie-odpowiedziałam jąkając się. Dalej jechaliśmy już w ciszy. Podjechaliśmy pod dom chłopców drudzy, Liam właśnie otwierał drzwi do mieszkania. Wszyscy usiedliśmy w salonie na kanapach. Nikt się nie odzywał, postanowiłam przerwać ciszę:
-Czy ktoś ma zamiar w końcu wyjaśnić nam o co tutaj chodzi? Czy chcecie tak siedzieć w ciszy aż do jutra? Naprawdę jak dla mnie to dość już dzisiaj przeszłam...-miałam mieszane emocje.
-Ada ma racje... To w sumie może zaczekać do jutra!-Zayn
-Nie, nie może... Zayn, masz to im powiedzieć teraz sam albo ja to zrobię!-Lou był strasznie wkurzony
-No..dobrze... No więc ja... ja.... nie mogę tego powiedzieć...
-Nosz kurwa mać! Mówcie to teraz bo zaczynacie mnie wkurzać!-Niall
-Mogę powiedzieć?-Lou zwrócił się do Mulata łagodniejszym tonem.
-T..tak-nie był tego pewnien
-Zayn, on... on bierze narkotyki...-Byłam całkiem zszokowana... Zresztą tak jak inni. Po chwili wybuchłam płaczem
-Zayn, Czy to prawda!?-Byłam teraz na niego masakrycznie wściekła
-T..tak, to znaczy... nie... Kiedyś brałem... już nie. Dziś wziąłem ostatni raz...
-Aha, ostatni... jasne! I kiedy zamierzałeś mi to kurwa powiedzieć?!-krzyczałam a inni siedzieli cały czas w ciszy-No kiedy?!
-Niebawem...Przepraszam-prawie nie było go słychać
-Kurwa przepraszam!? Wiesz co, znamy się jeden dzień i totalnie spieprzyłeś naszą znajomość! Mam cię dość!-Po tych słowach  skierowałam się do drzwi-Nawet nie próbuj teraz za mną iść!-warknęłam po czym wybiegłam z domu i skierowałam się do siebie. Na szczęście nie była to długa droga. Cała zapłakana wparowałam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łużko co bardzo wystraszyło mojego kota, lecz po chwili poczułam jego miekką sireść... chociaż on nigdy mnie nie zawiódł. Poszłam do garderoby i ubrałam dresy i za dużą koszulkę od brata,zmyłam makijaż i uczasałam włosy w wysokiego kucyka.Przestałam płakać więc zeszłam na dół, wzięłam moje ulubione czekoladowe lody i łyżeczkę i zaległam n a kanapie. Jak dobrze że moja rodzinka pojawi się w domu dopiero za kilka dni. Włączyłam telewizor po czym szybko zauważyłam że leci Harry Potter więc odłożyłam pilot na bok. Moje oglądanie przerwał dzwonek do drzwi. Nie byłam w nastroju na odwiedziny, dlatego się nie odzwywałam.
-Ada, otwórz drzwi! Wiem,że tam jesteś bo słyszę telewizor. Chcę tylko porozmawiać!-Niall dlobijał się do moich drzwi. Ufałam mu, był moim przyjacielem-tyle wiedziałam. Wstałam i poszłam otworzyć mu drzwi. Zapytałam tylko czy jest sam, potwierdził to więc go wpuściłam. Od razu wtulił się we mnie.
-Jak się czujesz?-Zapytał czule nie puszczając mnie
-Lepiej, ale przez ciebie tracę oddech...
-Wybacz-Irlandczyk puścił mnie i lekko się uśmiechnął
-Chcesz ze mną pooglądać Harrey'ego Potter'a?
-Jasne, ale pod jednym warunkiem...
-Jakim?
-Dasz mi lody- i nagle na jego usta wdarł się ogromny banan
-Dobrze! hahaha-On zawsze wiedział jak mnie rozbawić. Rozmawialiśmy przez cały film, na początku o całym dzisiejszym dniu, opowiedziałam mu też jak to było z Ross'em ale na szczęście potem już rozmawialiśmy o innych rzeczach. Gdy film się skończył była już 23.
-Śpisz dzisiaj u mnie-powiedziałam
-Ty było pytanie czy stwierdzenie?-zachichotał blondyn
-Fakt-posłałam mu szczery uśmiech po czym wstałam z kanapy i udałam się do kuchni-Jesteś głodny?
-Jak wilk!-spodziewałam się podobnej odpowiedzi
-Pizza?
-Jasne!-zjedliśmy całą dużą pizze którą zrobiłam wczoraj wieczorem. Cały czas się wygłupialiśmy i mówiliśmy z pełnymi ustami. było naprawdę zabawnie!
-Ej! Ale ja nie mam w czym spać!
-Dam ci ciuchy brata, ok?
-Ok! A zmieszczę się?
-No raczej!-Byłam tego pewna, i nie myliłam się! Oboje umyliśmy się (w osobnych łazienkach) i spotkaliśmy się w salonie. Zaprowadziłam Horan'a do pokoju mojego brata i pożegnałam się z nim buziakiem w policzek. Zanim zasnęłam sprawdziłam telefon:37 niodebranych połączeń od Zayn :),13 niodebranych połączeń od Louis,Harry, Liam. Wysłałam tylko wiadomość do Louis'a:'Nie martw się o mnie, jestem u siebie i jest ze mną Niall. Jest już lepiej :) Dobranoc xx'.Opdpisał po niecałej minucie:''Zayn'owi jest głupio, przepraszam że wcześniej nic Cie nie powiedziałem, wybacz ale mu to obiecałem... Dobrze, Dobranoc x''. Wspomniał o Malik'u...zdenerwowałam się, ale odpisałam Boo Bear'owi:'Mam go gdzieś! Nie jestem na ciebie zła :). Pa xx'. Już nie odpisał. Bez trudu zasnęłam, nawet nie wiem kiedy.
Lecz gdy rano się obudziłam byłam w wielkim szoku...




No to macie 10 rozdział! Pamiętajcie że żeby pojawił się 11 musi być PRZYNAJMNIEJ  5 komentarzy!!!

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 8

-No! Nareszcie jesteś! Już miałem iść do domu. Ile można czekać?-odezwał się entuzjastycznie... Justin
-Sorry, miałem coś do załatwienia-odpowiedziałem sucho
-Do załatwienia, to masz coś ze mną
-Wiem. Dobra. Słuchaj. Ja nie mam tyle kasy... ile ty chcesz
-No to masz mały problem bo ja nie mam zamiaru zmniejszać ceny
-Justin. Proszę. Tylko ten raz. Tak mi tego brakuje... Tak po znajomościach
-Serio? Po znajomościach?
-Oj no nie czepiaj się! Wiesz jak dawno tego nie brałem?
-No, już prawie ci się udało wyjść z nałogu... A może powiesz mi co jest powodem? Wcześniej brałeś bo ci się nie układało a teraz?  Masz najseksowniejszą laskę ze szkoły, podniosłeś się w szkole i w końcu masz dobry kontakt ze wszystkimi z zespołu.
-Po prostu mi tego brakuje jasne?!-podniosłem na niego głos. Wkurwiał mnie...
-A Ada wie? Wogóle ktoś poza nami i Lou o tym wie?
-Nie i tak zostanie. Bo chcę to ostatni raz. Potem z tym kończę!
-Oj, Zayn. Ty naiwniaku. Od narkotyków i marichuany nie da się tak łatwo uciec. Teraz trzymałeś się przez ile? Dwa miesiące?Jeden? I co? Znów ci się zachciało...
-Dobra, to sprzedasz mi w końcu prochy?
-A ile masz?
-200
-Zgoda. Ale jak następnym razem do mnie przyjdziesz, to ci już nie sprzedam. Zmień dilera.
-Dobra, dzięki. Nara
-Nara
''kuźwa! Co ja robię? Wydaję resztę mojej kasy na to świństwo i jeszcze mogę wpaść''
Poszedłem do kibla, tam rozsypałem trochę białego proszku i wciągnołem go. Wreszcie. Heroina. Tak za nią tęskniłem. Ale to napewno już ostatni raz. Napewno. Zosatawiłem trochę na 'czarną godzinę' i zmierzałem w stronę drzwi gdy nagle wparował tam Lou.
-Brałeś?-zapytał niewinnie
-Może
-Brałeś?!-tym razem prawie krzyczał
-Nie twoja sprawa!
-Stary, czy ty wiesz co robisz? Jak się teraz pokarzesz Adzie, to na bank rozpozna że jesteś na haju!
-To co? Ona i tak woli ciebie i Harrego ode mnie!-wyplułem w niego
-Co ty pieprzysz Malik?!
-To co słyszysz! Weź już z tąd idź!
-I co? Myślisz, że będę tak do końca życia skrywał że mój kumpel z zespołu to ćpun?! Masz w tej chwili iść i powiedzieć chłopakom i Adzie prawdę! Teraz!
-Po co? I tak z tym kończę!
-To samo mówiłeś przed wakacjami! Zayn! Ogarnij się!
-Nic im nie powiem! Znienawidzą mnie!
-To ja im powiem!


~~~~Louis~~~~


Krzyknąłem i wybiegłem na korytarz w celu znalezieniu przyjaciół. Jeszcze są pod klasą. Widzę ich!
-Louis!- Malik jak poparzony wyleciał w toalety. zacząłem biec. Lecz przy nim nie miałem szans. Zayn jest ode mnia o wiele szybszy. ZAkrył mi buzię rękoma i wyszeptał
-Nic nie mów. Sam im powiem , ale po szkole. Jasne?- po tym zabrał swoją rękę i patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem.
-OK.
Do końca lekcji nie odzywaliśmy siędo siebie. W końcu lekcje się zkończyły.
-No! To co teraz robimy?-zapytał baaardzooo wesoło Niall
-Musimy pogadać-Odpowiedział Zayn- Na poważnie
-Mamy się bać?-spytała wciąż wesoła Ada
-Tak-powiedziałem za Malika

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 7

W tym momencie wyciągnęłam potrzebne rzeczy nie zwracając uwagi na tego (wciąż leżącego) debila. Harry zamknął moją szafkę i całą szóstką powędrowaliśmy w stronę sali informatycznej. Odchodząc usłyszałam jak powiedział do mnie
-Jeszcze tego pożałujesz szmato!-Znów zaczęłam się denerwować. Bo skoro wiedział że się tu przeniosłam, wiedział która to moja szafka, to pewnie też wie, który to mój dom. Chłopcy tego nie usłyszeli. Ja za to mocniej wtuliłam się w Zayna.
-Dziękuję wam...-wyszeptałam
-Przecież wiesz, że nie masz za co!-Rozpromienił się Niall
-Mam. Uratowaliście mnie. Gdyby nie wy... nie wiem co by mi zrobił. Tak to się zaczęło, u mnie w szkole, w Polsce...-cały czas się go boję.
-Z nami nie musisz!-próbował mnie rozweselić Louis-Będziemy cały czas przy tobie! Rano będziemy z tobą chodzić do szkoły, a po niej cię odprowadzać. Na przerwach też będziemy z tobą. Nigdy  nie będziesz sama!
-Nawet w toalecie???!!!-udawałam załamaną
-No dobra. Na to możemy zrobić wyjątki.
-Każdy będzie z tobą! Albo pojedynczo albo w grupkach albo wszyscy razem-zapewniał mnie Harry
-Każdy prócz mnie...-posmutniał nagle Liam
-Co? Czemu? Co się dzieje?-szybko go zapytałam
-Jutro muszę wyjechać. Na cały miesiąc... Dziś rano dzwoniła do mnie mama, że wyjeżdżamy do Australii bo mój ojczym zmarł...-jego głos się załamał- Miałem wam powiedzieć, ale zdarzyło się to...-odkleiłam się od Malika i przytuliłam do Payna, bo już staliśmy pod klasą.
-Współczuję ci. Mój ty biedaku. Będziemy za tobą tęsknić-i teraz robiliśmy grupowego miśka, ale bez jednego kolegi... bez Zayna. Dopiero gdy odeszliśmy od siebie, Niall zaobaczył, że mój chłopak już jakąś chwilę temu, poszedł sobie od nas. Szedł w stronę z kąd tu przyszliśmy. Przestraszyłam się,że idzie dokopać Austinowi. Przeprosiłam chłopców i pobiegłam do czarnowłosego.
-Gdzie idziesz?-zapytałam zestresowana
-Wróć do chłopaków-nie był to przyjemny ton
-Powiedz mi! Proszę!-zatrzymał się, to zły znak
-Wróć. Do. Chłopaków!-pierwszy raz, zaczęłam się bać
-Nie! Powiedz mi gdzie idziesz!-byłam stanowcza lecz w środku, cała się trzęsłam
-Nie powiem ci! Nie mogę... Będziesz zła i będziesz się martwić-nie wiem co on sobie myślał
-Czyli sądzisz że teraz jestem PRZEszczęśliwa i WOGÓLE się nie martwię?!-chyba nigdy nie byłam wobec niego tak sarkastyczna i... jakby to powiedzieć... ostra?
-Ada, idź do nich bo i tak ci nic nie powiem!-podniósł głos, na co się wzdrugnęłam
-Aha, no to fajnie. Wiesz, bo ja myślałam, że jak się z kimś jest to się nie ma tajemnic przed tą drugą osobą. Jednak się myliłam...-mój głos się załamał. Nie potrafiłam być dalej silna. Popłakałam się i uciekłam do Louisa. On mnie zawsze rozumiał.


~~~~Zayn~~~~


''Kurwa, chyba ją tym zraniłem'' pomyślałem sobie. Ale nawet jeśli, to nie mogłem jej powiedzieć. Od razu kazałaby mi wracać. Nie pozwoliłaby mi na to co chciałem zrobić. Teraz pewnie znów płacze. Ale tym razem przeze mnie. Źle się z tym czułem. Lecz nie mogłem za nią teraz pobiec. Pewnie i tak, nie chciałaby mnie słuchać...
OK. Już prawie jestem. Już wyobrażam sobie, co się zaraz będzie tu działo... Tylko żeby Ada się nie dowiedziała... Oby też inni tego nie widzieli. O tym co chciałem zrobić wiem tylko ja i Louis. To mu mówię wszystko. To z nim się najbardziej przyjaźnię z chłopaków.
Dobra, nikogo kto mógły to widzieć a nie powinien nie ma. Już miałem się odezwać, gdy dostałem sms'a od Louisa ''Nie rób tego. Dla dobra swojego i Ady'' Ale ja już tego nie kontrolowałem

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 6

Już po chwili, oderwałam się od Zayna czując się silna. Wiedziałam, że powinnam to załatwić sama. Louis otarł mi łzy a Harry dał mi chusteczkę.
-Poczekacie na mnie chwilkę? Muszę pójść do toalety się ogarnąć...-Zapytałam chłopców
-Pewnie-odpowiedzieli mi chórem. Już byłam gotowa gdy ostałam sms-a od Nialla''Długo jeszcze? czekamy'', i w tym momencie wyszłam śmiejąc się z tego. Moi koledzy odwzajemnili to. Przytuliłam się do mojego ''pyśka'' i poszliśmy w stronę mojej szafki. W środku cała padałam ze zdenerwowania, niestety Harry chyba się tego domyślił...
-Wiesz, że możemy sami z nim to załatwić. Ty nawet nie musisz na to patrzeć... Widzę się się boisz i tego debila i spotkania z nim
-Dzięki Hazza, ale muszę z nim zkończyć na zawsze. Sama... Pamiętajcie, gdy na was popatrzę, chodzi mi o ty że potrzebuję pomocy, dobrze?-to było pytanie retoryczne. Nawet nie zauważyłam gdy byliśmy już jakieś 15 metrów od miejsca... horroru -Idę-oznajmiłam i odkleiłam się od Zayn'a.Dał mi buziaka w policzek i wyszeptał ''Powodzenia''. Zmierzałam do szafki ignorując go, lecz gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się triumfalnie. Wciąż na niego nie patrząc otworzyłam swoją safkę i zaczęłam grzebać w niej w poszukiwaniu książek, piórnika i telefonu.
-Proszę, proszę. kogo to widzą moje oczy? Dawno się nie widzieliśmy co skarbie?-zaczął mówić do mnie ocierając się o moje ciało od tyłu... Nienawidziłam tego, jak on tak robił.
-Zostaw mnie Austin. Dobrze wiesz że nie chcę cię znać!-powiedziałam to lekko uniesionym tonem odwracając się do niego i odpychając go od siebie. Lecz ten jak na złość złapał mnie za rękę i pociągnął też mnie do swojego, śmierdzącego alkoholem i papierosami. FU!!!
-No weź, przecież oboje DOSKONALE wiemy że cię pociągam... W końcu jak tu się mnie nie oprzeć?
-Chyba masz za wysoką samoocenę chłopczyku - wyrwałam się od jego uścisku i znów się odwróciłam do szafki, wiedziałam że znów będzie się o mnie ocierał. Tak też zrobił. Wiedziałam że Malik tylko marzy żeby go teraz zabić.
-Hej! Ada, nie zapominaj się! Na swojego chłopaka się nie krzyczy!-najpierw udawał poważnego ale nie mógł wytrzymać...
-Hahahahahahaha! Proszę cię! Nie rozbawiaj mnie! Nie jesteśmy razem i już nigdy nie będziemy! Nienawidzę cię! Jesteś skończonym dupkiem i tyle! Jak wogóle śmiałeś przychodzić tutaj? Z kąd wiedziałeś że tu będę? I czego znów ode mnie chcesz???!!!-wydarłam się na niego, ale od razu pożałowałam, poczułam jak się spina
-Nie podnoś na mnie głosu!-chwycił mnie strasznie mocno za nadgarstki- I słuchaj mnie! Jesteś moja czy tego chcesz czy nie! Nie będziesz się tak do mnie odzywać! Ja zawsze wiem gdzie jesteś, pogódź się z tym! nie masz tu prawa głosu, jasne!!!???-bałam się go, wiedziałam, że sama z nim sobie nie poradzę. Popatrzyłam za Austina, zobaczyłam jak Styles i Tomlinson przytrzymują Mailka który wyrywa im się w moją stronę... Gdy tylko Louis zobaczył mój wzrok-puścił Zayn'a. i W całą piątkę szybkim krokiem ruszyli mnie ratować od Rossa... Niall odwrócił szybkim ruchem mojego starego''znajomego'' a Zayn wymierzył cios pięścią prosto w jego szczenkę. Ten prawie nie upadł. Ja wpadłam w objęcia Boo Bear'a.
-Czy ty jesteś głuchy czy nienormaly!!!!!!!!!!!!??????????-krzyknął mój wybawca, po czym znów uderzył Austina który był trzymany za ręce przez Liama i Nialla
-Gościu, opanuj emocje!-powiedział Ross zszokowany obrotem akcji
-Zamknij mordę debilu i nie przerywaj mi! Za każde twoje odezwanie się dostaniesz po ryju, rozumiesz?
-No-powiedział 'debil', chyba już ogarnął o co chodzi. tym razem dostał z liścia od Lokersa
-Chyba coś powiedziałem tak?! Jeżeli jeszcze raz zobaczę cię podwalającego się do Ady, nie pozbierasz się po spotkaniu ze mną, a jeśli Ada lub ktokolwiek inny powie mi, że wogóle na nią spojrzałeś, mówiłeś do niej lub się z nią kontaktowałeś, ZABIJĘ CIĘ! Zrozumiałeś?!-teraz, nawet ja bałam się Malika
-No-szepnął bojąc się kolejnego ciosu. Ale i tak dostał tym razem od Louisa
-Masz się trzymać od Ady z daleka!-jeszcze nie słyszałam żeby Niall się wogóle odzywał.
-Puśćcie go - szepnęłam trochę głośniej niż chciałam puszczając Lou.
-Na pewno?-zapytał zdziwiony Liam
-Tak-odpowiedziałam stanowczo patrząc w oczy Rossa. On też był zdziwiony... Stanęłam na przeciwko niego patrząc mu w oczy, a potem z całej siły uderzyłam go pięścią w brzuch.
-Zapamiętaj to wszystko co teraz usłyszałeś Austin. Nigdy więcej nie będę się już ciebie bała!-powiedziałam ostro do  niego po czym kopnęłam go kolanem w krocze. Z bólu aż upadł na ziemię.
-Ty odczuwasz taki sam ból jak ja wtedy, po tym co mi zrobiłeś, z tą różnicą że tobie towarzyszy ból fizyczny a mi towarzyszył ból psychiczny...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 5

Gdy biegłam tak na oślep, niechcący wpadłam na też biegnącego Harrego. Przebrał się już w normalne ciuchy. W moich oczach można było ujrzeć zbierające się łzy.
-Właśnie do ciebie...-przerwał gdy spojrzał na moją twarz-Aduś, co się dzieje? Ktoś ci coś zrobił? Iść po Zayna?
-Nie! Proszę, nic mu nie mów. Proszę... Nikt mi nic nie zrobił, tylko...-mój głos się załamał
-Tylko?
-Tam jest ktoś,... boję się go. On jest niebezpieczny. Chce mnie pewnie skrzywdzić. Stoi przed moją szfką. Pewnie czegoś ode mnie chce. Pewnie znów mi to zrobić...-Rozpłakałam się i usiadłam opierając się o ścianę
-CO zrobić? Kim on jest? Co on Ci kiedyś zrobił?-Harry kucnął przy mnie wpartując się we mnie ze zmartwionym wrokiem
-On... Wsypał mi kiedyś narkotyki do picia, dwa razy. Chciał mnie też zgwałcić... Boję się go. CO jeśli znów sprubuje?
- Nic ci nie zrobi, czekaj Zayn tu zaraz będzie,. Jeśli tylko czegoś sprubuje... dostanie-przestałam płakać i przytuliłam się do Loczka a on wysłał sms-a do Malika. Nie czekaliśmy na niego długo. Zjawił się lekko dysząc(pewnie biegł) z Louisem, Liamem i Niallem.
-Co się dzieję kochanie?-Zayn klęknął przy mnie, lecz ja nie byłam w stanie wydusić z siebie nawet słowa...Na szczęście Harry wszystko im wytłumaczył
-To co my tu jeszcze robimy? Chodźmy przywalić temu palantowi!!!-krzyknął Louis. Niechętnie wstałam i przytuliłam się do Zayna.
-Boję się go...
-Z nami nie musisz- powiedział uspokajającym tonem. Teraz bardziej bałam się co mu zrobią... Nienawidziłam go. Po chili tulenia się z moim ukochanym, poczułam w sobie siłę by tam iść.
-Wiecie co? Zróbmy tak: ja podejdę tam sama a wy będziecie iść gdzieś z boku. Jeśli będę was potrzebować to na was popatrzę ok?
-Na pewno miśku?
-Tak

Rozdział 4

Przez całą lekcję czułam na sobie wzrok Styles'a, gapił się na mnie ale się nie odzywał. Siedzieliśmy w czwartej ławce w środkowym rzędzie. Przed nami był Liam i Niall a za nami Zayn i Louis. Dostałam karteczkę od Malika ''Jeśli ten debil Ci przeszkadza, powiedz a zaraz dostanie w pysk. xxx''-odpisałam mu tak: ''Nie martw się słodziutki :* Pewnie mu teraz zazdrościsz, co?!''-oddałam mu kartkę nie odwracając się do niego. Nie odpisał, lecz usłyszałam jak mówi do Tomlinsona (wiedziałam już jak każdy się nazywa): -Wkurza mnie ten idiota!
'A jednak! Był zazdrosny! ha' W końcu zadzwonił oczekiwany dzwonek na przerwę. Zaczęłam się pakować nie wiedząc, że ktoś na mnie czeka. Gdy tylko wstałam wyprostowana usłyszałam czyjś szept
-Hej aniele! Jestem Justin. A ty Ada, prawda? Nie zadawaj się z tymi ciołkami... Oni nie są Ciebie warci- wtedy popatrzyłam na niezbyt wysokiego blondyna o krótkich włosach
-Zgadłeś moje imię, to tyle co do naszej znajomości. Ponieważ nie mam już pięciu lat, sama zdecyduję z kim będę się zadawać, pozwolisz?-nie czekając na odpowiedź odeszłam od niego i wyszłam z klasy. Wtedy ktoś złapał mnie za rękę
-Co on od ciebie chciał?- zapytał lekko wkurzony Zayn
-Nic takiego, nie musisz się denerwować. Gdzie teraz mnie zaprowadzisz?-zmieniłam szybko temat, wiedziałam czym by to groziło jakbym mu powiedziała konkretniej, o co chodziło blondynowi Wtedy on wyszedł z triumfalnym uśmiechem z klasy ( nie wiem z kąd u niego ten zaczesz, ale trudno) i od razu dostał z pięści w twarz. Prawie upadł.
-Jeszcze raz ją zaczepisz, a dostaniesz o wiele mocniej! Dobrze wiesz Bieber na co mnie stać! A teraz odwal się od niej i się z tąd zmywaj, póki jeszcze masz czas!-podniósł głos mój (może) nowy chłopak i objął mnie w pasie. Nie powiem, było  mi naprawdę przyjemnie w jego objęciu. Naprawdę mi się spodobał. Ale tego Justina od razu nie polubiłam i żeby go troszkę poddenerwować, dałam czułego buziaka Mailkowi w policzek.
-Nie jesteś jej wart Malik, lepiej żebyś się z nim nie zadawała maleńka. Rozkocha się w tobie a potem jakby nigdy nic, rzuci!- Po tych słowach szybko odszedł od nas chcąc uniknąć kolejnego ciosu od ciemnowłosego. Bez słowa ruszyłam sama odrywając się od niego w stronę mojej szafki. Lecz gdy tylko zobaczyłam kto tam stoi, zaczęłam biec w przeciwną stronę